Kochanie, chciałem Cię szczerze przeprosić.

Wiem, że czasem mój mózg działa jak stary pilot do telewizora: niby coś klikam, niby chcę dobrze, ale efekt na ekranie jest zupełnie inny niż planowałem. Jeśli powiedziałem coś głupiego, zbyt szybko albo z miną człowieka, który niepotrzebnie walczy o ostatnie słowo, to naprawdę mi przykro.

Nie chcę, żebyś była smutna ani żeby między nami wisiała cisza cięższa niż patelnia po niedzielnym obiedzie. Jesteś dla mnie ważniejsza niż moja duma, moje argumenty i moje przekonanie, że „przecież ja tylko normalnie odpowiedziałem”.

Przepraszam Cię i obiecuję poprawę. Mniej gadania bez zastanowienia, więcej słuchania, więcej przytulania i zdecydowanie mniej zachowań, po których sam siebie mam ochotę wysłać na szkolenie z obsługi żony.

Kocham Cię i mam nadzieję, że przyjmiesz moje przeprosiny, zanim zacznę robić kolację w ramach desperackiej próby ratowania sytuacji.