Kochanie, chciałem Ci powiedzieć coś bardzo ważnego: tak, wiem, że przegiąłem.
Może nie na poziomie katastrofy narodowej, ale na tyle, że mój wewnętrzny rozsądek zapukał mnie w czoło i powiedział: „kolego, idź ją przeprosić, zanim będzie za późno”. Więc jestem.
Przepraszam Cię za to, że zamiast spokojnie porozmawiać, zacząłem brzmieć jak człowiek, który chce wygrać debatę, a nie przytulić własną żonę. To nie było mądre, miłe ani specjalnie romantyczne.
Nie chcę, żebyś czuła się przeze mnie niedoceniona, zlekceważona albo samotna w swoich emocjach. Jesteś dla mnie najważniejsza i naprawdę wolę Cię rozśmieszać niż denerwować, chociaż przyznaję, że czasem wychodzi mi odwrotnie.
Przyjmij proszę moje przeprosiny. Obiecuję mniej uporu, więcej czułości i pełną gotowość do odbycia kary w postaci przytulenia, herbaty albo obejrzenia z Tobą czegoś, gdzie nikt nie strzela i wszyscy dużo mówią o uczuciach.